Balladyna

Juliusz Słowacki

Balladyna Slowacki Teatr STU Kamila Bestry

W skrócie

Balladyna Slowacki Teatr STU Kamila Bestry

Balladyna

2 godz. 20 min. (1 przerwa)
  • Reżyseria: Krzysztof Pluskota
  • Scenografia: Katarzyna Wójtowicz
  • Choreografia: Katarzyna Anna Małachowska
  • Konsultacje wokalne: Zuzanna Skolias
  • Asystent Reżysera: Monika Lem
  • Muzyka: Kapela ze Wsi Warszawa, Żywiołak
  • Zdjęcia: Anna Lem

Ceny biletów:
strefa I - 100 zł
strefa II - 70 zł

O spektaklu

Historia bezwzględnej walki o władzę, w której świat ludzki spotyka się ze światem nadprzyrodzonym. Słowacki  przywołuje   ludowe podania i legendy z ich moralnym przesłaniem  o nieuchronności kary Bożej za wszelkie popełnione w tym życiu zło.  Wyzwaniem dla współczesnych interpretatorów jest tytułowa bohaterka – silna kobieta wytrwale dążąca do realizacji swych zamierzeń, nawet za cenę zbrodni. W inscenizacji zabrzmią utwory czołowych zespołów współczesnego nurtu muzyki folk - Kapela ze Wsi Warszawa i  Żywiołak.   

 

Spektakl bierze udział w V edycji konkursu na inscenizację dawnych dzieł literatury polskiej "Klasyka Żywa", organizowanym przez Instytut Teatralny im. Zbigniewa RaszewskiegoMinisterstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz festiwal "Opolskie Konfrontacje Teatralne / "Klasyka Żywa" w Opolu.

 

 

 

 


 

WSZYSCY BOHATEROWIE SĄ SKRZYWIENI 

Rozmowa z Krzysztofem Pluskotą, reżyserem „Balladyny” w Krakowskim Teatrze Scena STU 

 Daria Będkowska: W październiku minie rok od premiery Balladyny w Krakowskim Teatrze Scena STU. Czy po tym roku, który okazał się wyjątkowo trudny, widzowie będą mieli okazję zobaczyć zmiany w Pańskim spektaklu, być może przesunięcie pewnych akcentów

Krzysztof Pluskota: Nie planuję wprowadzać zmian do spektaklu, ponieważ tekst napisany przez Juliusza Słowackiego, jest na tyle uniwersalny, że każdy odczyta go na swój sposób. We wszystkich opracowaniach, szczególnie szkolnych, czytamy że Balladyna jest o bezwzględnej walce o władzę. Jednak w moim spektaklu to nie tytułowa bohaterka, a pustelnik dąży do niej za wszelką cenę. Balladyna pojawi się dopiero w październikowym repertuarze Sceny STU. Przerwa zatem jest ogromna, a sam spektakl trudny dla aktorów i niezwykle precyzyjnie ustawiony muzycznie. Ale czy rzeczywiście uda nam się go zagrać w najbliższym czasie – tego nie wie nikt. 

D.B. Chciałabym dopytać jeszcze o problem dążenia do władzy i to, w jaki sposób w tym politycznym mechanizmie funkcjonuje Balladyna. Pan interpretuje tę postać inaczej niż zwykło się ją postrzegać, a więc nie jako przeciwieństwo nieskazitelnej Aliny. 

K.P. Słowacki napisał postać Balladyny tak, a nie inaczej, co chciałem pokazać w spektaklu. Alina niekoniecznie była tak nieskazitelna, jak to pani określiła – nazywała Balladynę siostrzycą, nie siostrą. Mama sióstr również miała na względzie własny interes, a nie swoich córek, o czym świadczy cytat a gdyby też Bogu chciało się matce dać złotego zięcia. W żadnej dotychczasowej realizacji nie zwrócono uwagi, na to że Balladyna mieszka w domu przy mostku, gdzie znajduje się mogiła samobójcy stracha, czyli jej ojca. Wszyscy bohaterowie są w pewien sposób skrzywieni, również książę. Przyjeżdża i mówi: Z jakich kadzideł ta woń się rozlała?…To z pewna wasze wieńce, uroszone Łzami wieczora, dają takie wonie? To zdanie jest jednoznaczne… Balladyna dorastała w dziwnym, mrocznym świecie, którego jest ofiarą. Dlatego została wmanewrowana w intrygę. To bardzo nieszczęśliwa kobieta, która chce być kochana i w afekcie zabija siostrę. Wydarzają się kolejne mordy, które prowadzą do ostatecznej ofiary, rytualnego mordu, który Balladyna musi dokonać sama na sobie i powiedzieć: winna śmierci, winna śmierci, winna śmierci. Chciałem, by ta klątwa, fatum odpowiednio wybrzmiało w moim spektaklu. Zresztą wszystkie analizy najbardziej właściwe Balladynie – Goszczyńskiego, Krasińskiego, Limanowskiego, krążyły wokół tematów, które poruszam. Nie zgadzam się z nimi tylko w kwestii zła, które musi być wrodzone. Złe rzeczy dzieją się same z siebie i nie mamy na to wpływu. Klątwa może popsuć nam plany, co również zapisał Słowacki moim zdaniem, w ustach zazdrosnej Goplany: Niech słońce zagaśnie, Jeśli mi ciebie kto wydrze, kochanku. Ty jesteś moim! moim! moim wiecznie!. To jej zazdrość sprawia, że Balladyna znajduje się w pułapce. Goplana w dramacie to potężna siła – pierwotna, prasłowiańska, pełna chuci, pożądania i okrucieństwa.

 D.B. Ale ta klątwa jest zewnętrzna czy wewnętrzna względem człowieka? 

K.P. To klątwa tego miejsca, lasu, kraju, narodu, kobiet, które były gwałcone podczas wojen i z tych gwałtów rodziły dzieci. To klątwa naszych babek i prababek, kobiet żyjących w patriarchacie, które musiały sobie jakoś radzić. Były w tym wszystkim okrutne, nadopiekuńcze i egoistyczne, co potem wysysali z mlekiem ich synowie i córki, popełniając te same błędy, starając się uciec od archetypicznego wzorca kobiecości i męskości. 

D.B. Przed klątwą nie ma ucieczki, ale pomimo tej przytłaczającej wymowy, eksponuje Pan także warstwę komiczną, co jest o tyle interesujące, że Balladynę zwykle przedstawia się bardzo serio, jakby na przekór samemu Słowackiemu, który był przecież wielkim ironistą i autoironistą, o czym świadczy choćby fragment z Beniowskiego, w którym stwierdza, że w Balladynie nie umiera jedynie narrator.

 K.P. Po pierwsze sam Słowacki uważał, że jest to być może pierwsza groteska napisana w historii polskiego dramatu. Po drugie, jak sama pani zauważyła, miał do tego niezwykły dystans. Był świadom naszych przywar narodowych i tak skonstruował ten tekst, żeby pokazać jak wiele wokół nas jest niebezpiecznych i głupich osób, które wpływają na nasze życie. Zwróćmy uwagę, że jedyną niekomiczną postacią w moim spektaklu jest Balladyna – ona przeżywa grecką tragedię. Nie może normalnie żyć, ponieważ otaczają ją sami wariaci, głupcy i pijacy. 

D.B. To jak zamknięcie w domu wariatów. 

K.P. Dokładnie. Proszę zwrócić uwagę, że tak jest do tej pory. Mamy dzisiaj swoich pustelników, którzy w samotności myślą, jak pokierować życiem innych ludzi. Dzisiejsza polskość taka właśnie jest. Ktoś kto ma dobry samochód i ubrania jest jak Kirkor. Ktoś kto stoi ze złotym orłem na piersi i krzyczy Polska, Polska, Polska, więcej może, niż ten, kto chce po prostu żyć i kochać. Kto nie chce zbierać malin.

 D.B. Tak niewiele się zmieniło w ciągu tylu lat?

K.P. Jakie szanse w przeforsowaniu swoich racji na ulicy ma ktoś taki jak pani lub ja, wobec kogoś kto trzyma bejsbolowy kij? To są Kirkory, używane przez współczesnych pustelników do tego, żeby oddawać głosy. Gopło jest przecież synonimem prapolskości, tego co w sobie nosimy – łączenia chrześcijaństwa i mitologii, przeświadczenia że dzięki naszemu pochodzeniu, jesteśmy najsilniejszym narodem, jeśli nie na świecie, to przynajmniej w Europie. Proszę przypomnieć sobie monolog Grabca, w którym on mówi o swoich rządach i że odtąd nie będą dzieci swych posyłać ptaki do niemieckich zakładów, gdzie uczą papugi; wyjęte sroki, które oddają usługi ważne mowie ojczystej. Ewidentnie dzieli tu ludzi na lepszych i gorszych. Mówi: Na obce wyroby Nakładam cło… od łokcia tęczy wyrobionej (…) Płacić po trzy złotniki…- to jest strasznie aktualny dla mnie tekst i nie bez kozery używam tutaj słowa strasznie. 

D.B. Interesują mnie także motywy popkultury, których pan używa w spektaklu, zastanawiam się czy odczytuje pan Balladynę jak tekst kultury popularnej, czy też przeciwnie, jak twierdził bodajże prof. Henryk Markiewicz, że jest to tekst hermetyczny, trudny w percepcji dla niewprawnego odbiorcy? 

K.P. Sztuka ma ogromną moc wpływania na nasze życie, dlatego błędem jest dzielenie widzów na wprawionych i niewprawionych. Przedstawienie, jeśli jest sztuką, powinno poruszyć widza. Jeśli chodzi o hermetyczność tego tekstu, nie mogę się zgodzić z Markiewiczem. Sam Słowacki w liście do matki pisał, że bohaterowie, choć nie są realni, są prawdziwi w tym co przeżywają, w swoich uczuciach. Ludzie niezależnie od czasu, podobnie chcieli się kochać i nienawidzić, zazdrościli i pragnęli władzy, manipulowali i sami byli na manipulację podatni. Marzeniem Słowackiego, o czym pisał będąc w Szwajcarii, było czytanie Balladyny w dowolnej kolejności, z porozcinanych kartek. Zatem miał świadomość sekretów, które tam ukrył, ale wiedział że nie muszą być one dla każdego zrozumiałe i mogą być odbierane tylko podświadomie.

 Rozmawiała: Daria Będkowska 

źródło: Biblioteka Kraków Informator Czytelniczo-Kulturalny

Ceny

Ceny biletów:
strefa I - 100 zł
strefa II - 70 zł

Newsletter

Bądź na bieżąco

Dołącz do newslettera Teatru STU i nie przegap żadnej premiery