trucizna STU web

Ona, on, surowe pomieszczenie, automat z kawą i grób. Grób ich syna. Spotykają się po kilkunastu latach, bo zarząd cmentarza poinformował o konieczności przeniesienia miejsca pochówku.

Ona na wskroś emocjonalna, Maria Seweryn stworzyła bohaterkę histeryczną, pełną skrajnych zachowań.

On (Marek Gierszał) w kontraście, wyciszony, spokojny, grający jakby „do środka”, w przeciwieństwie do Seweryn, u której widać każdą najmniejszą emocję.

Mijają minuty, nikt po nich nie przychodzi, nikogo nie ma na zewnątrz. Z jednej strony mogliby w każdej chwili wyjść, ale coś trzyma ich w środku i każe wyjaśnić sprawy, które lata temu urwali w pół zdania. Napięcie między nimi staje się momentami nie do zniesienia. Każdy gest w kierunku drugiej osoby rozdzierający.

 


 

Trucizna to bardzo trudny, psychologiczny tekst. Traktujący o stracie, wydawać się może najbardziej bolesnej – stracie dziecka. Nie da się go opowiedzieć półśrodkami. Seweryn i Gierszał (który zajął się również reżyserią spektaklu) świetnie przeprowadzili te niełatwą rozmowę, wciągnęli widza w sam środek akcji. To jedno z tych przedstawień, gdzie energia między aktorami jest tak duża, że nie trzeba specjalnych środków inscenizacji, by widz mógł wyjść z teatru porażony. I wstrząśnięty. Tak było i z nami.

Justyna Kowalska,  „Kultura do góry nogami”


 

Radio Kraków : "Trucizna" w Teatrze STU. Audycję przygotowała Ewa Szkurłat

 

 


 

"Jak smakuje Trucizna" , o spektaklu mówią Maria Seweryn i Marek Gierszał (materiał LoveKraków.pl)

.

Newsletter

Bądź na bieżąco

Dołącz do newslettera Teatru STU i nie przegap żadnej premiery